Recenzja z „Blackastrial”

Okładka Murder Book„Przyznam szczerze, że ciężki orzech do zgryzienia ten Neurothing, bo niby zespół underground’owy, a mówi się o nim więcej niż o niejednym topowym wykonawcy. Ale to tylko działa in plus dla chłopaków z Poznania, którzy konsekwentnie od pięciu lat drążą temat pt. ‚bardzo nowoczesny, techniczny metal’, i z roku na rok wychodzi im to coraz lepiej.

Dotarły do nas dwa materiały Neurothing, czyli doskonale wszystkim znana EPka „Vanishing Celestial Bodies” z 2005 roku, oraz cieplutki jeszcze pełnominutowy „Murder Book”. Jeżeli miałbym się ustosunkować do obu tych wydawnictw, to „Murder Book” wchodzi mi zdecydowanie lepiej, ale nie ma się czemu dziwić, skoro od debiutu dzieli nas odstęp przeszło czterech lat, w których to poznaniacy mieli sporo czasu na odejście, dość znaczne od typowych dokonań Meshuggah czy Mnemic, a skoncentrowanie się na rozwijaniu swojego własnego oblicza.

Pierwsze na co zwróciłem uwagę to naprawdę zajebiste brzmienie krążka, które już plasuje Neurothing w krajowej, i nie tylko czołówce tego typu grania. Kolejna rzecz to niesamowite rozwinięcie stylu gry, komponowania. Nowy materiał brzmi rasowo, ciężko i z należytym kopem! Muzycznie, rzeczywiście, wspomnianej, „typowej” Meshuggah jak na lekarstwo, ale za to dużo w tym świeżego, niekonwencjonalnego spojrzenia na muzykę, dźwięki typu wczesny Killswitch Engage czy Kobong. Słowem, kawał naprawdę przemyślanego, nowoczesnego a co najważniejsze oryginalnego mięsa, którego nie da się słuchać spokojnie „przy sciszonym odbiorniku”.

Tak, tak moi mili, wrzuciwszy „Murder Book” do swoich odtwarzaczy nie pozostaje Wam nic innego jak otworzyć zimne piwo, odkręcić „gałę” w prawo i tym samym wkurwiwszy nieźle sąsiadów, delektować się tym niepowtarzalnym smakiem.”

autor: Krzysztof Dobrowolski, ocena: 5.5/6
źródło: Blackastrial, 03/2009

Dodaj komentarz

Neurothing @ FacebookNeurothing @ YouTubeNeurothing @ ReverbnationNeurothing @ LastFMNeurothing @ MySpace