Recenzja z „Atmospheric”

Okładka Murder Book„Dawno już nie słyszałem tak inteligentnych dźwięków, jak te które znalazłem na „Murder Book”. Muzyka grupy NEUROTHING wręcz nimi kipi. Od pierwszych taktów intra „Hope”, po ostatnie frazy cody „Last Page Has Begun” – czujemy się jak w trakcie podróży przez iście metalowo-psychodeliczny labirynt dźwięków.

Mimo matematycznej precyzji muzyków i wgniatającego w bruk brzmienia, Poznaniacy balansują na krawędzi ciężkiego gitarowego mistycyzmu a’la MESHUGGAH, umiejętnie kolaborując ze stylistyką thrash i death metalu. Oczywiście nie jest to muzyka łatwa, wymaga odpowiedniego nastawienia, kilkukrotnego przesłuchania i zrozumienia. Po pierwszym, drugim i kolejnym „Murder Book” pochłania słuchacza tak silnie, że zapomina się o całym świecie dookoła. Czy trzeba większej rekomendacji? Zdecydowanie polecam!”

autor: Sebass, ocena: 6/6
źródło: Atmospheric, #16, styczeń 2010

Recenzja z „Brutalism”

Okładka Murder Book„This Polish band presented 11 well elaborated tracks which will suit the tastes of those fellows who are into a good blend of ‘urbanistic’ Hardcore, Nu Metal and Death Metal full of technique and deep pounding patterns straight like a punch into your face. Something that might be of an appeal for the listeners of bands like Coroner and Dying Fetus on a certain extent.

The album starts with a plain intro (Hope), which is of course the opening for the album. The following track is ‘Kill It’ which represents some sort of groovy Hardcore full of temp variation and filled with harmonization. ‘Hands of Death’ starts with a long classical echoed bass pattern that suddenly engulfs into mid-tempo pounding metal with some somber ill-natured harmonization accompanied by some melodies. The concept is good, but after a while, it gets a bit boring as it sounds a bit monotonous despite the occasional variations and the dynamic performance by the drummer. In fact speaking of performance, I would recommend the third track ‘High Pain Threshold’, which encompasses a brutal structure of a kinda ‘Anarchist’ Hardcore filled with excellent tight drumming performance. The very song also includes some guitar solos filled with sudden breaks. ‘My Cell’ for instance, starts with some good dual guitar harmonics accompanied by (again) an excellent drumming performance. It reminds me a bit of Brutal Truth on few instances perhaps it might be the guitar performance which on the other hand gives an ‘urban-istic’ feel. As it goes along…although it is a good one, it may sound again a bit boring.

I think the beauty of the album starts from the 6th track (Raskolnikov) onwards. Raskolnikov represents a cocktail of sudden pounding dual guitar breaks, which makes this tracks rather interesting for listening. ‘Railroad Track’ like the previous track represents another cocktail of the mentioned filled with occasional Thrashy-Death drumming. The following track ‘Infinity’, is quite a good one. Filled with vocal variations, sudden instrumental (partially complex) bass parts and dual guitar breaks and harmonization. ‘King Rat’, and ‘More Than Time’ may be the only two songs including some fast-paced structures, more variety plus well structured breaks and grooves enough to keep you awake,

Vocal style is typical Hardcore, however despite the usual forced singing; speeches and occasional clean voice performance (reminding me a bit of Alice in Chains) are nevertheless present.

Overall the music is quite groovy, tight and technical and most of the tracks start with good intro enough that will prevent you to turn on to the next song. The drawback behind their song structure is repetitiveness of either breaks or riffing which makes the overall thing a bit boring. The guys got some stunning ideas, and being just their debut release, it is well made and professionally produced. I wouldn’t exclude the fact that their next album will have something to offer!”

autor: Jo, ocena: 4/5
źródło: Brutalism, 7 lutego 2010

Recenzja z „Psychozine”

Okładka Murder Book„Mój pierwszy poważny kontakt z twórczością zespołu Neurothing nastąpił podczas warszawskiej odsłony trasy „Murder Code Tour”, promującej właśnie świeżo wydany album, o którym poniżej postaram się wypowiedzieć w miarę sensownie. Taką przynajmniej mam nadzieję, bo to jedno z poważniejszych wyzwań, jakie podjąłem w ostatnich miesiącach. Cholera, po co był mi ten koncert? Tak, właśnie wspomniany akt sprawił, iż wprost musiałem stać się posiadaczem „Murder Book”. Nie, nikt mnie nie zmuszał, nikt nie agitował i nikt nie prosił o publiczne zaopiniowanie jego zawartości. Robię to z czystą przyjemnością, aczkolwiek sporo czasu zajęło mi oswojenie się z materią, jaką na srebrnym krążku dostarczył mi poznański kwintet, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że moje orientacje muzyczne niekoniecznie mają po drodze ze stylistyką, w jakiej obraca się Neurothing. OK., are you ready – let`s go!!!
Aby w jakiś ogólny sposób przygotować Was na konfrontację z treścią, jaką zawarł na debiutanckim albumie Neurothing, powinienem stwierdzić chyba dosadnie – muzyka na miarę czasów, w jakich przyszło nam obecnie żyć. Zagmatwana, nielekka, wieloznaczna, absurdalna, zrewoltowana, rozhisteryzowana i takich analogii mógłbym z pewnością przytoczyć więcej, ostatecznie nie o błyskotliwe zestawienia, presumpcje czy slogany wszelako tutaj chodzi. Nie twierdzę wraz, że twórczość Neurothing przerasta zdolności percepcji przeciętnego zjadacza chleba lub łamie wszelakie możliwe muzyczne konwenanse, albowiem byłoby to zbyt zarozumiałe, a nawet niezgodne z prawdą. Neurothing natomiast doskonale wypełnia niszę, jaką w naszym kraju mamy na niwie wielce technicznego i ekstremalnego zarazem grania, przebojowym kopniakiem pokonuje tabu, jakoby w Polsce nikt nie podskoczy tuzom pokroju Meshuggah czy Gorija. A ja równie śmiało podsunę tej grupie sceptyków „Murder Book”, triumfalnie wznosząc środkowy palec w górę. Rewelacyjna płyta!!! Pełna inwencji, agresji, inteligencji, niekonwencjonalnych rozwiązań rytmicznych, a tym samym niesłychana manifestacja technicznych umiejętności. Bezkompromisowa, wymagająca i zarazem bezpośrednia, bezlitosna i wyniosła. Spontaniczna, żywiołowa, kipiąca konceptami, kurewsko odważna, w tym wszystkim posiadająca nieprawdopodobną przestrzeń, niecodzienną selektywność oraz wprost schizoidalny nastrój. Poznaniacy to również mistrzowie zmyłki. Nawet, kiedy korzystają z prostych patentów, zdołają skutecznie ubarwić je jakimiś dodatkowymi efektami, wcale nieograniczającymi się do dźwięków generowanych z podstawowego instrumentarium, tuszując umiejętnie ich banalność, a czasami nawet uwydatniając ich znaczenie dla całokształtu. I tak krok po kroku, z premedytacją kombinują, lecz co wyraźnie słychać, nic na siłę. Zwyczajnie posiadają jakiś szósty zmysł, dzięki któremu, nawet z banalnego rytmu czy niepozornego akordu, jaki w przypadku innego zespołu przeszedłby niezauważony, potrafią wyczarować to „coś”. Neurothing nie chytrzy jak z zaskoczenia skopać dupsko, wypatroszyć trzewia czy doprowadzić do pomieszania zmysłów. Najnormalniej w świecie chwyta instrumenty i czyni wszystko, abyśmy samoistnie dokonali powyższych czynności. Nie walczą z wiatrakami, nikomu nic nie udowadniają oraz nikogo nie próbują przeskoczyć. Czuć, z jaką bezpretensjonalnością i płynnością poruszają się w swoich matematycznych łamigłówkach. I co zabrzmi trochę alogicznie, ale, z jaką nieskrępowaną precyzją ważą każdy ton, nie wprowadzając wrażenia sztuczności, zagubienia, tudzież zbędnego galimatiasu czy złudzenia niepowodzenia. Dalsze zagłębianie się w skomplikowane niuanse „Murder Book”, na poziomie domorosłego pismaka chyba już nawet nie przystoi, bo ilu słów bym nadal nie użył, nie oddam pokrętności jej charakteru i zarazem mrocznej natury, ukrytej w koncepcyjnej warstwie tekstowej tej płyty. Szczególnie, że jak wspomniałem, znawcą ani koneserem sztuki takowej nie jestem, przeto mam dla niej w wykonaniu Neurothing ogromny szacunek. Może na przyszłość, warto jeszcze przemyśleć kwestię doboru studia lub realizatora, gdyż w moim odczuciu lekko zabrakło siary!!!”

autor: Grzegorz Fijałkowski, ocena: 4.5/5
źródło: Psychozine, 3 lutego 2010

Recenzja z „Mrocznej Strefy”

Okładka Murder Book„Nie miałem żadnych oczekiwań co do NEUROTHING. Nie zawsze za starannie przygotowanymi materiałami promocyjnymi idzie ciekawa muza, choć tym razem jest tak, jak być powinno. Jest profesjonalnie, jest nowocześnie, jest intrygująco, neurotycznie i niepokojąco. Nie jest łatwo przystosować się do świata, w którym porusza się muzycznie ta poznańska kapela. A początek ten „morderczej księgi” to taka przysłowiowa cisza przed burzą, gdy spokojne dźwięki leniwie snują się przez pierwsze sekundy po odpaleniu dysku. Dalej już zaczyna być mocno, dominuje rwana i połamana rytmika, nisko nastrojone gitary z mozołem i bez litości smagają końcówki nerwów, a wokal swoimi wrzaskami wprowadza słuchacza w stan obłędu. Zresztą Fajfer z NONE – bo to on odpowiada za wokalne choróbsko – odwalił na tej płycie kawał świetnej roboty. Growluje, krzyczy, zawodzi prawie jak nieodżałowany Layne Stayley z ALICE IN CHAINS, szepcze i mówi coś dziwnego… Na jego tle reszta instrumentów „tańczy” w jakimś pokręconym korowodzie. Gitary grają z pozoru toporne riffy, czasem druga z nich przejmuje na moment inicjatywę i gra odwrócone motywy wobec przewodniej linii melodycznej (o ile można to nazwać melodią…), są nawet swoiste solówki. Perkusista bije industrialne rytmy, tyle że nie w rytmie, a basista po prostu stara się utrzymywać to w ryzach, samemu uciekając czasem gdzieś daleko od reszty. Tu i ówdzie słychać dźwięki jakiejś dziwnej maszynerii. Oj, nasłuchali się panowie MESHUGGAH! Ale to w sumie dobrze, bo nie skopiowali i nie skopali oryginału. Mam wrażenie, że już prawie, prawie znaleźli swój sposób, by nie przekombinować, a przy tym grać cholernie zawile, technicznie, mechanicznie i dokładnie. Brawo! Mam jedynie obawy, czy tak wymagającą w odbiorze muzę zaakceptują nasi fani, których zepsuto blastami, diabłami i okrzykami „napie*dalać”. Cóż, nie od dziś wiadomo, że najtrudniej mają ci, którzy idą pod prąd i wbrew modom. Bo jeśli już był jakiś trend słuchania zagmatwanych dźwięków, to i tak pozostali przy nim jedynie ci, co takie rzeczy lubią. Ja lubię i daję na razie tylko dziewiątkę, bo jestem przekonany, że najlepsze dopiero przed nimi.”

autor: Diovis, ocena: 9/10
źródło: Mroczna Strefa, 7 listopada 2009

Recenzja z „Blackastrial”

Okładka Murder Book„Przyznam szczerze, że ciężki orzech do zgryzienia ten Neurothing, bo niby zespół underground’owy, a mówi się o nim więcej niż o niejednym topowym wykonawcy. Ale to tylko działa in plus dla chłopaków z Poznania, którzy konsekwentnie od pięciu lat drążą temat pt. ‚bardzo nowoczesny, techniczny metal’, i z roku na rok wychodzi im to coraz lepiej.

Dotarły do nas dwa materiały Neurothing, czyli doskonale wszystkim znana EPka „Vanishing Celestial Bodies” z 2005 roku, oraz cieplutki jeszcze pełnominutowy „Murder Book”. Jeżeli miałbym się ustosunkować do obu tych wydawnictw, to „Murder Book” wchodzi mi zdecydowanie lepiej, ale nie ma się czemu dziwić, skoro od debiutu dzieli nas odstęp przeszło czterech lat, w których to poznaniacy mieli sporo czasu na odejście, dość znaczne od typowych dokonań Meshuggah czy Mnemic, a skoncentrowanie się na rozwijaniu swojego własnego oblicza.

Pierwsze na co zwróciłem uwagę to naprawdę zajebiste brzmienie krążka, które już plasuje Neurothing w krajowej, i nie tylko czołówce tego typu grania. Kolejna rzecz to niesamowite rozwinięcie stylu gry, komponowania. Nowy materiał brzmi rasowo, ciężko i z należytym kopem! Muzycznie, rzeczywiście, wspomnianej, „typowej” Meshuggah jak na lekarstwo, ale za to dużo w tym świeżego, niekonwencjonalnego spojrzenia na muzykę, dźwięki typu wczesny Killswitch Engage czy Kobong. Słowem, kawał naprawdę przemyślanego, nowoczesnego a co najważniejsze oryginalnego mięsa, którego nie da się słuchać spokojnie „przy sciszonym odbiorniku”.

Tak, tak moi mili, wrzuciwszy „Murder Book” do swoich odtwarzaczy nie pozostaje Wam nic innego jak otworzyć zimne piwo, odkręcić „gałę” w prawo i tym samym wkurwiwszy nieźle sąsiadów, delektować się tym niepowtarzalnym smakiem.”

autor: Krzysztof Dobrowolski, ocena: 5.5/6
źródło: Blackastrial, 03/2009

Neurothing @ FacebookNeurothing @ YouTubeNeurothing @ ReverbnationNeurothing @ LastFMNeurothing @ MySpace